Ikona #1 – Chris Sacca

by bmajewski

Dzisiaj zaczniemy pierwszy cykl tekstów na blogu. Cykl nazywa się „Ikony”. Będzie opowiadał o ludziach, których warto śledzić na twitterze, których warto brać pod uwagę i śledzić ich poczynania albo przedsięwzięcia w które się angażują. Bo istnieje spora szansa, że zmienią świat. Bo są ciekawi. Bo można się od nich wiele nauczyć. Bo Ja tak powiedziałem. Sam podjąłem sporo właściwych decyzji poprzez analizowanie krętych dróg ludzi, którzy zaszli bardzo wysoko. Postaram się jednak nie mówić o postaciach oczywistych.

Na pierwszy ogień wpadnie Chris Sacca. W Polsce postać znana niewielu. Dziś zarządza grupą funduszy inwestycyjnych o kapitalizacji przekraczającej miliard dolarów, zainwestowanym w ponad 50 przedsięwzięć technologicznych w różnych stadiach rozwoju. W jego portfolio znajdziecie między innymi Twitter, Instagram czy Kickstarter. Dodatkowo pisze, występuje, doradza i konsultuje w ogromnej ilości przedsięwzięć. A jego historia nadaje się na film, taki jak Social Network czy Piękny Umysł.

Zaczął imponująco, od dostania się na uniwersytet jeszcze w trakcie podstawówki. Zakuwał tam matmę z ludźmi starszymi od niego 10-15 lat.  Następnie miał tak dosyć matmy, że skończył prawo i stosunki międzynarodowe z myślą o zostaniu dyplomatą lub szpiegiem. Studiował w kilku krajach, i w trakcie pobytu w Hiszpanii w 95` zdarzył się debiut Netscape na NASDAQ. Wrócił więc do stanów i za pomocą pożyczki studenckiej próbował założyć swoją pierwszą firmę technologiczną. Fail. Niemniej, zostało mu trochę kasy, którą zaczął obracać na giełdzie. Był 1998 więc wszyscy zarabiali na rosnącej, bani Internetowej. Chris zamienił 20.000 dolarów w 12 milionów, w ciągu 18 miesięcy dzięki luce w prawie. Dzięki pojawieniu się internetowych domów maklerskich można było lewarować transakcje pod sufit. W efekcie jeśli miało się 10.000 dolarów można było kupić akcje warte np. milion. Jeśli się uda- wygrywasz. Jeśli się nie uda, możesz być w plecy 9.99 mln USD z terminem spłaty po 7 dniach. Kolejna z transakcji nie wypaliła a Chris, zalewarowany po uszy i bez stop-lossu stracił wszystko. A potem jeszcze 4 pożyczone miliony dolarów. Z terminem spłaty za tydzień. Nieźle, co?

Żeby spłacić ratę 20.000 dolarów miesięcznie zaprzęgnął się jako korporacyjny prawnik a po nocach pracował jako freelancerska one-man army. Jako freelancer zajmował się wszystkim co znalazł na serwisach ogłoszeniowych, aż do momentu gdy 4 dni przed atakiem na WTC korporacja wywaliła go z pracy. Po WTC perspektywy pracy w USA nie były najlepsze, szczególnie dla zwolnionych prawników. Dlatego Chris wymyślił fałszywą firmę Consultingową „The Sallinger Group” i poprzez Networking pozyskiwał kolejne zlecenia Consultingowe. Jako Konsultant trafił do Spidery, która zajmowała się generowaniem leadów dla kancelarii prawniczych. Został tam na dłużej.

Po spiderze wygrał los na loterii. Google potrzebował ludzi z zacięciem biznesowym, doświadczeniem i wykształceniem prawniczym, znających internet i problematykę przesyłu danych. Takich ludzi było wtedy na świecie kilku. Google potrzebował połowę tej populacji. Chris był w szczęśliwszej połowie. Ze względu na rosnący w postępie geometrycznym ruch Google potrzebowało wielokrotnie większej przestrzeni serwerowej niż dysponowało. Dlatego też dostał gigantyczny budżet i zadanie: kupuj bezpieczne przestrzenie do których moglibyśmy wprowadzać swoje serwery. Problem polegał na tym, że Google działało wtedy poniżej zasięgu radarów Microsoftu, żeby nie pokazać jak wielki jest potencjał w biznesie wyszukiwarek i uniknąć wrogiego przejęcia albo kontrdziałań giganta z Redmond. Dlatego używali wielu spółek pośredniczących w transakcjach, żeby maksymalnie zaciemnić link między zakupem serwerowni a Google. W działaniu pod przykrywką przydało się doświadczenie ze stosunków międzynarodowych. Po powrocie do Mountain View równolegle był odpowiedzialny za sformowanie zespołu ds. rozwoju biznesu i zespołu ds. akwizycji. Dodatkowo starał się wkręcić na każde spotkanie na którym mógł być pomocny i pomagać, pomagać, pomagać w ramach różnych zespołów. A potem zrobił to samo ze startupami w dolinie krzemowej. Będąc wysokim menedżerem w google (czyli supermanem od wszystkiego w oczach wielu start- upowców) nie było trudno zebrać pierwszego portfolio inwestycji – nie musiał inwestować ogromnej gotówki, bo mógł płacić ekspertyzami, consultingiem, kontaktami. Udało mu się spłacić 4 miliony bez ogłoszenia bankructwa. I rozwinął skrzydła jako gość od finansowania.

Chris działa również w sporej ilości przedsięwzięć nie biznesowych. Ze względu na swój majątek, wpływ oraz posłuch wspierał Baracka Obamę w dwóch kampaniach wyborczych. Wspiera również fundację najsłynniejszego skateboadera Tony`ego Hawka oraz LiveStrong kolarza Lance`a Armstronga czy fundację charity: water. Jakby tego było mało dwukrotnie ukończył Thriathlon Iron Man (3.8km płynąc, 42.2km biegnąc, 180,2km na rowerze).

Gdy trafiłem na tą postać od razu byłem pod ogromnym wrażeniem wielości działań jakie wykonał na tak wielu polach. Ogromna skala interdyscyplinarności. WOW.

Na koniec filmik z rozmowy Chrisa Saccy z Andrew Keenem, (Też ciekawy gość który występował na InternetBeta 2012 w Rzeszowie.)

Andrew-Keen-And-Chris-Sacca

Jeśli tekst ci się podobał, dołącz do fanów tego bloga na facebooku:

Bartosz Majewski Blog

Advertisements