Co spowoduje renesans Polskich uczelni?

by bmajewski

Najlepsze interesy robi się w kryzysie. Momenty recesji są błogosławieństwem dla tych, którzy są na nie przygotowani. To, że spółka upada jest dramatem dla właścicieli i pracowników. Ten sam upadek jest szansą dla konkurentów, którzy mogą za bezcen kupić jej dotychczasowych pracowników, patenty, własność. Dla zasobnych w gotówkę podmiotów najbliższe 3 lata będą jak zakupy grupowe. Z poprzedniego tekstu wiecie, że nad polskie uczelnie nadciąga tsunami. Dzisiaj opowiem wam o procesach, które zmienią ten rynek w ciągu najbliższych lat.  Uczelnie, które będą gotowe i wezmą je pod uwagę zarobią na tym setki milionów, bo gdy opadnie kurz okaże się, że ich wzrost po przejęciach będzie kilku lub kilkunastokrotny.

Niż Demograficzny – Dzietność Polski wynosi obecnie 1.29, co sytuuje nas na 230 miejscu na świecie, za Chińską Republiką Ludową, która prowadzi politykę jednego dziecka. Nie żartuję. Zamieniamy się w kraj starych, biednych ludzi. Polaków z każdym rokiem jest coraz mniej. Tak samo, tylko bardziej będzie z liczbą studentów. W związku z tym, że na liście Szanghajskiej 500 najlepszych uczelni są tylko Uniwersytet Jagielloński  i Warszawski ( W czwartej setce) nie możemy liczyć na to, że brak własnej młodzieży uzupełni imigracja np. z ludnej Azji czy Bliskiego Wschodu. Zresztą, nawet gdyby przyjechali większość wykładowców nie jest w stanie dla nich poprowadzić zajęć po angielsku.

Konsolidacja Mniej studentów = mniej pieniędzy w systemie = mniej uczelni. Tylko w ostatnim roku Wrocławska WSB połączyła się z WSZiF a w Warszawie 6 uczelni połączyło się pod szyldem „szkoły Vistula”. Cudem udało się uzyskać inwestorów dla Nowosądeckiego National Louis University, odchudzonego o połowę. Podmioty bogatsze, zdolne do przyciągania większych ilości studentów, przejmą za bezcen te mniejsze. Uczelnie będą większymi podmiotami, zdolnymi do większych inwestycji m.in. w IT jak np. extranety, które zastąpią indeksy co zaoszczędzi setki tysięcy godzin studentów rocznie. Np. Contium wdrożyło extranet dla WSB na której się uczę. Mój komfort studiowania po przejściu do WSB zwiększył mi się radykalnie.

Śmierć teoretyków – Ponieważ na rynku warunki będą dyktować studenci na bardzo wielu kierunkach studiów zostaną zatrudnieni praktycy z małym lub żadnym doświadczeniem akademickim. Ten proces uważam za kluczowy dla całego rynku uczelni wyższych nawet bardziej niż demografia. Będzie to wydarzenie które spowoduje złamanie solidarności pracowników uczelni oraz odkurzeniem kadry. Przedsiębiorców, którzy znajdą się wewnątrz uczelni trafi szlag na widok marnotrawstwa i skali zniszczeń spowodowanych przez złe zarządzanie. Część podejmie próbę zmiany od środka. Niektórym się uda, co będzie skutkować długo oczekiwaną współpracą uczelni z biznesem. Budującym przykładem jest działalność Mateusza Tułeckiego, który opiekuje się nagradzanym kierunkiem „Marketing w sieci” na Krakowskim Tischnerze. Celem jest to o czym opowiadał Jeffrey Sachs w wywiadzie dla Forbesa sprzed kilku miesięcy. Mówił o tym, że dziś jego koledzy wykładający na Harvardzie i Columbii prowadzą równolegle swoje firmy, ponieważ zależy im na weryfikowaniu teorii akademickich w praktyce a działalność gospodarcza pomaga im weryfikować hipotezy biznesowe, które stawiają na zajęciach. Ilu Polskich wykładowców może coś takiego o sobie i kolegach powiedzieć?

Nowe modele biznesowe

Chris Anderson w znakomitym „Za Darmo” pisał o inicjatywie OpenCourseWare która publikuje w sieci cały program studiów, od notatek z wykładów po zadania i prezentacje wykładowców nie pobierając żadnych opłat. W Internecie wiszą wykłady profesorów Harvarda, Berkeley, MIT, Stanforda. Koszt nauki na uniwersytecie to ok 35.000 USD rocznie. Oczywiście Polscy wykładowcy nie mają świadomości tego, że na smartfonie w trakcie ich wykładu można oglądać wykłady najlepszych profesorów tego świata. 5 lat temu wykładowca musiał konkurować o uwagę studentów tylko z innymi studentami, smsami, książką gazetą. Jeśli dziś prowadzisz zajęcia lepiej bądź dobry, inaczej twoja pensja nie ma sensu – lepiej słuchać za darmo najlepszych na świecie niż finansować twoją uczelnię czesnymi. Tak sobie myślę…jak wielu profesorów zgodziłoby się na umieszczenie wszystkich ich wykładów na Youtube? Pewnie niewielu. Obawialiby się ośmieszenia. I słusznie.

Po co uczelnie rozdają treści za darmo? Powodów jest wiele. Klipy zostały obejrzane już ponad 2 miliony razy, a to darmowy marketing szkoły, który pozwala przyciągać studentów poprzez pokazanie wartości merytorycznej prowadzących. Szkoły wiedzą też, że płacąc za studia nie płacimy tylko za możliwość słuchania profesorów. Tak naprawdę płacimy za możliwość rozmowy z nimi, konsultacje z najlepszymi naukowcami, nawiązanie kontaktów i przyjaźni z rówieśnikami, dyplom. Najlepsi wykładowcy w ten sposób budują swoją pozycję i stają się gwiazdami, wydają książki. Wszyscy wygrywają. Chyba, że tego nie rozumieją 🙂

Inicjatywy oddolne Wielu ludzi widzi mizerię polskiej edukacji wyższej. Jednocześnie rynek bardzo potrzebuje profesjonalnych studiów budujących kompetencje praktyczne. Dlatego powstają kolejne przedsięwzięcia mające zaspokoić tę potrzebę. Artur Kurasiński i Maciej Miąsik uruchomili Digital Frontier, na którym przedsiębiorcy z branży gier komputerowych uczą tego biznesu. Odpala się wkrótce App Academy, która będzie poświęcona rozwiązaniom mobile`owym. Nadchodzi analogiczne rozwiązanie w zakresie e-commerce. Ja sam w ciągu ostatnich 3 lat byłem jako widz, organizator lub prelegent na ponad 100 konferencjach branży technologicznej. Nie zapłaciłem za nie ani grosza a dały mi znacznie więcej niż studia za które w tym samym okresie zapłaciłem kilkanaście tysięcy złotych. Mam płacić 2000 złotych za semestr studiów? A może lepiej wydać te pieniądze na akademię Empathy, Akademię Allegro, InternetBeta czy Ennovation?

Nowa kasa z UE Budżet po 2013 roku jest jeszcze negocjowany, ale już wiadomo, że będzie kryzysowy. Pytanie tylko „jak bardzo?”. I dobrze. Dofinansowywanie poronionych ekonomicznie przedsięwzięć w ramach programu kapitał ludzki zostanie zatrzymane lub przynajmniej ograniczone. Uczelnie nie będą mogły dorabiać też na szkoleniach i podyplomówkach organizowanych dla firm na taką skalę jak dziś. Stanie się tak dlatego, że bez dofinansowania z UE uczelnie nie będą w stanie konkurować o budżety z firmami prywatnymi, z których najlepsze mają kadrę świetnych praktyków (te gorsze upadną, bo żerują na budżetach UE w dużo większym stopniu niż uczelnie). Firmy zaczną podejmować racjonalne decyzje dotyczące alokowania budżetów na szkolenia pracowników, ponieważ zaczną wydawać w 100% swoje złotówki. O pozyskiwaniu grantów z UE na badania naukowe też nie ma co wspominać. Z 536 grantów na sumę 800 mln euro do Polski trafi 1 – trafił się on dr. Justynie Olko, specjalizującej się w azteckim języku nahuatl. Z pewnością będą to pieniądze, które przyspieszą rozwój gospodarczy Polski i tchną ducha innowacji w mury UW.

Te procesy nie zmieniają faktu, że większość polskich uczelni jest „do zaorania”, choć może powinienem powiedzieć „do przejęcia”. Przykład humorystyczny sprzed kilku dni : na politechnice łódzkiej, żeby mieszkać w pokoju koedukacyjnym trzeba mieć zgodę rodziców. Traktowanie dorosłych ludzi jak bydła do dojenia niedługo się skończy. Konsolidacja, budżety na IT w połączeniu z rynkiem klienta i presją inicjatyw oddolnych spowodują ogromny wzrost komfortu polskich studentów. Koniec z opowieściami o czternastogodzinnej kolejce do egzaminatora, leżenia na korytarzach w oczekiwaniu na wpis do indeksu czy słynnego już użerania się z dziekanatem.

Andrzej Dybczyński w „jestem baronem” pisał:

Czy ten ginący Uniwersytet umrze tak, jak dwieście lat temu umarł ten kraj? Ku uldze całego świata?

W najbliższym czasie każda polska uczelnia będzie musiała dokonać wyboru. Albo się zmieni albo umrze- ku uldze całego kraju. Koniec bezhołowia.

Zapisz się na newsletter: https://www.getrevue.co/profile/bartosz-majewski

Reklamy