Postanowienia noworoczne – jak je dowieźć?

by bmajewski

Zacząłem robić postanowienia noworoczne w 2014. To była katastrofa. Moje cele były źle zaplanowane, było ich zbyt wiele i co gorsza niewystarczająco je przemyślałem. W 2015 trzymałem się tego zwyczaju i po raz drugi spisałem postanowienia noworoczne. Zrobiłem 4/6 na powyżej 100%. Jedno na 95%. Jedno powyżej 50%. W 2016 zrealizowałem 4/6 na 100% lub więcej. Jedno na 60%. Jedno na 70% (w momencie gdy to piszę prawie cały grudzień jeszcze przede mną). Istnieje więc ryzyko, że mam coś do przekazania. Przez te 3 lata postanawiania wypracowałem zestaw narzędzi i dobrych praktyk związany z postanowieniami noworocznymi i planowaniem celów. Teraz przyszedł czas podzielenia się tym z szerszym gronem niż tÓylko niektórzy ze współpracowników i przyjaciół.

Gdzie się Pan widzi za 5 lat?

Z porażki w 2014 nauczyłem się tego, że krytycznym elementem planowania najbliższego roku jest planowanie pięć lat wprzód. Kto czytał thinking fast and slow wie, że zawsze przeceniamy to co możemy osiągnąć w tydzień, nie doceniamy tego co jesteśmy w stanie zrobić w rok i kompletnie nie doceniamy tego co potrafimy zrobić w 5 lat. Kto pracował w szybko rosnącym startupie kilka lat ten wie o czym mówię.

Zacznijcie więc od spisania trzech BARDZO konkretnych scenariuszy na siebie za pięć lat od teraz. Scenariusz ma być odpowiedzią na pytanie kim konkretnie będę za 5 lat. Scenariusz jest w trzech wersjach: Pozytywnej, neutralnej i pesymistycznej. Celem jest zdefiniowanie tego co nas kręci (pozytywny), tego co nas rozczaruje lub znudzi (neutralny) oraz tego czego się boimy.

Pomocne pytania:

Z czego jestem dumny?
Czym się zajmuję zawodowo?
Ile zarabiam?
Ile znam języków obcych i jakich?
Czy a jeśli tak to ile mam oszczędności?
Gdzie / w czym mieszkam?
Kto mnie otacza?
Co potrafię czego w 2016 nie umiem?
Co mnie cieszy?
Na co poświęcam czas?
Co robię wtedy czego nie robię teraz?

Warto poświęcić kilka godzin na tego typu refleksję. Kluczowa tutaj jest szczerość w stosunku do samego siebie, swoich obaw i aspiracji. Każdy z kim przechodziłem przez ten proces miał po tym etapie 5 konkluzje:

  • 5 lat to bardzo krótki okres. Jeśli scenariusz pozytywny ma się zrealizować to w większości przypadków muszę zacząć pracować nad nim już teraz.
  • Boję się negatywnego scenariusza i bardzo kręci mnie pozytywny
  • Żeby zrealizować wszystko co napisałem w pozytywnym scenariuszu potrzebuję więcej pieniędzy niż myślałem – ale są to kwoty które są w zasięgu
  • Są bardzo konkretne rzeczy które mogę zrobić żeby zrealizować pozytywny scenariusz i bardzo konkretne rzeczy, które mogę przestać robić żeby uniknąć negatywnego
  • Jak się zepnę to większość z tych rzeczy mogę zrobić w 3 lata

Dopiero wyposażeni w trzy scenariusze mamy właściwy kontekst do planowania najbliższego roku.

Jak planować?

1. Miej mniej niż 6 posanowień. Im mniej rzeczy musisz robić tym większe prawdopodobieństwo, że je zrobisz.

3. Stawiaj sobie ambitne cele. Jeśli coś nie jest inspirujące (ale byłoby zajebiście gdybym to osiągnął) nie wchodzi do excela. Nie powinniście mieć zbyt wielu takich ciągot po zrobieniu ćwiczenia ze scenariuszami ale z ostrożności procesowej zaznaczam.

4. Stawiaj sobie realne cele. Wzrost wynagrodzenia o 400% w rok to dla większości ludzi na etacie nie jest realny cel. Przyjmij wzrost o 30% (no chyba, że są jakieś szczególne okoliczności). Cele na poziomie 400% więcej czegokolwiek są paraliżujące bo wydają się zbyt odległe. (choć zdarzyło mi się już zrobić 330% założonego celu, ale to rzadkość)

5. Cele muszą być zgodne z metodologią SMART. Szczegóły tutaj: https://pl.wikipedia.org/wiki/S.M.A.R.T._(zarządzanie)

6. Miej minimum 2 cele niezwiązane z pracą, kasą i innymi poważnymi sprawami. Jeśli twoje cele będą pasjonujące jak performance review z przełożonym nie będzie ci się chciało zaglądać do excela.

7. Uwaga na cele binarne. Cele binarne to takie, które da się zrobić lub nie, ale nie da się ich zrobic trochę. Na przykład “wezmę ślub, zrobię prawo jazdy, przebiegnę maraton,”. Tego typu cele bywają konieczne ale nie należy przesadzać z ich ilością, bo w przypadku niezrobienia ich może nie udać nam się np. 4/5 z naszych celów choć bardzo ciężko nad nimi pracowaliśmy.

8. Uwaga na konfliktujące się ze sobą postanowienia. Spróbuję 100 gatunków piwa, którego wcześniej nie próbowałem oraz schudnę 15 kg to świetny przykład sytuacji w której realizacja jednego celu oddala nas od realizacji innego.

9. Mapujcie przeszkody. Gdybyście musieli zrobić post mortem na koniec roku który planujecie i odpowiedzieć na pytanie “dlaczego się nie udało?” to co by to było? Zawaliłem cel w sportowy w 2014 bo miałem kontuzję, która wyłączyła mnie z biegania na dwa miesiące i nie wziąłem pod uwagę tego, że alergia uniemożliwi mi bieganie przez kolejne dwa. W efekcie zostało mi 8 miesięcy na zrobienie ambitnego celu, który planowany był na 12 miesięcy.

10. Pamiętaj o kiju i marchewce. Miej nagrody oraz kary za postanowienia. Do każdego postanowienia dopisz nagrodę, która się z tym wiąże. Np. ja za 40 przeczytanych w 2016 książek kupiłem sobie pióro. Nie kosztowało majątku więc nie kolidowało z celem oszczędnościowym, a teraz pisząc nim przypomina mi się, że jak sobie coś postanowię to to dowiozę. Ciekawym rozwiązaniem marchewkowym są też betting pools. Tzn. umawiamy się z kilkoma osobami, że wpłacamy do koszyka X złotych a potem osoby, które zrealizują cel dzielą się zawartością między sobą.

Do każdego postanowienia dopisz też karę, którą zautomatyzujesz poprzez oddanie jej wykonania komuś bliskiemu, kto jest na tyle bezwzględny, że nie będzie litości. Kary mogą być różne. Np. wpłacenie 500 złotych na partię polityczną lub organizację pozarządową, której nie cierpisz.

Dwa pytania, które są pomocne w planowaniu realizacji naprawdę ambitnych celów:

Jak by to wyglądało gdyby to było łatwe?
Jak by to wyglądało gdybym mógł to zrobić w 6 miesięcy?

Egzekucja

1. 30 minutowe spotkanie ze sobą na koniec miesiąca Wrzućcie je do kalendarza. Na tym spotkaniu jedynie uzupełniacie excel Taki excel wygląda bardzo prosto (jak widać poniżej). Tam gdzie kolor zielony uzupełniamy konkretne cele. Następnie pod każdym celem ostatniego dnia miesiąca uzupełniamy progres. Dzieki temu wiemy, że w danym miesiącu posunęliśmy się do przodu zgodnie z założeniami lub nie.

xxxxxx

2. Przepisujcie codziennie postanowienia. Serio. To wbrew pozorom nie jest tyle roboty, a pomaga skoncentrować się na tym co sobie zaplanowaliśmy w gąszczu codziennych zdarzeń. Poza tym jeśli nie jesteście w stanie się zmusić do tego, żeby napisać 10.000 słów w ciągu roku, żeby pomóc sobie w zbudowaniu nawyku to nie mam dla was dobrych wieści, raczej nie zrealizujecie swoich postanowień. W 2015 wytrwać w tym dość uciążliwym zwyczaju pomogło kupienie pióra którym lubiłem pisać oraz kalendarza z którego lubiłem korzystać.

3. Budujcie przewagę. Spróbujcie wymyślić sposób na zrobienie przynajmniej niektórych celów dużo przed czasem. W ten sposób np. Ostatni kwartał roku będziecie mogli poświęcić na dociśnięcie tylko 2 lub 4 celów zamiast 6. Albo będziecie mogli skupić się w drugim kwartale na mniejszej części postanowień, bo z innymi jesteście już do przodu.

4. Zróbcie ewaluację na koniec 2017 i powtórzcie proces. Teraz, robiąc to czwarty raz widzę wyraźnie jak bardzo wszystko pozmieniało się na lepsze. Jeśli przyjmiecie, że przez 3 lata zrobicie 12 zaplanowanych rzeczy na 100% i 6 na przynajmniej 50% zakładanego planu życie zmieni się diametralnie w kierunku wymarzonego scenariusza pozytywnego. Następny rok zapowiada się niesamowicie. Znowu.

Powodzenia!

Zapisz się na newsletter: https://www.getrevue.co/profile/bartosz-majewski

Advertisements