6 książek dla młodych przedsiębiorców

by bmajewski

OK, no to bierzemy się za ostatnią część cyklu. Problem ze startupowcami jest taki, że czytają za dużo książek dla starupowców. Problem z biznesmenami jest taki, że książek startupowych nie czytają. Problem z programistami jest taki, że nie czytają prawie nic o marketingu i sprzedaży. Problem z marketingowcami i sprzedawcami jest taki, że nie czytają o biznesie, startupach ani ksiażek programistycznych (Marsz ku klęsce na przykład jest bardzo strawny, polecam). Jeśli więc jesteś startupowcem to zamiast czytać po piątą książkę z „Lean” w tytule weź do ręki książki o biznesach nietechnologicznych. Na przykład jedną z tych, które wymieniam poniżej.

1. E-myth revisited – Michael Gerber

Dla mnie to jedna z najważniejszych książek jakie przeczytałem w 2016 roku. Autor będąc konsultantem dla ponad 20.000 małych i średnich przedsiębiorstw zidentyfikował wzorzec po którym poruszają się przedsiębiorcy, którzy uruchamiają swój mały biznes. Wzorzec, który doprowadza ich do upadku i nieszczęścia – zdecydowana większość zakładanych firm nie wytrwa w końcu więcej niż 5 lat na rynku, z czego ponad połowa odpadnie z gry przed końcem roku trzeciego. Po wyjaśnieniu źródeł problemu autor daje bardzo konkretny zestaw recept jak nie zrealizować w swojej małej firmie czarnego scenariusza. Całość tworzy bardzo optymistyczny obraz – spodobała mi się motywacja do której przyznaje się autor, ponieważ twierdzi, że napisał tą książkę, żeby zwrócić małym przedsiębiorcom marzenia. Cała książka jest napisana w formie dialogu z nieszczęśliwą właścicielką małej piekarni wypiekającej ciasteczka, co sprawia, że jest bardzo łatwa w czytaniu. Pluję sobie w brodę, że usłyszałem o tej książce kilkanaście miesięcy temu a czytam dopiero teraz, gdy przećwiczyłem sporo lekcji w niej zawartych na własnej dupie – a jestem tylko młodym menedżerem.

2. Built to sell – John Warillow

Bardzo dobra książka o budowaniu biznesów, które nadają się do bycia sprzedanymi lub prowadzenia bez udziału właściciela w działaniach operacyjnych. Moim zdaniem jest bardzo komplementarna do Mitu przedsiębiorczości – spokojnie można czytać je po sobie, tym bardziej, że są napisane w podobny sposób. Często powtarzałem swojemu zespołowi, że jeśli zrobię naprawdę dobrą robotę to nie będę im potrzebny do tego, żeby wykonywać działania operacyjne. Z czasem nauczyłem się, że to była przesada ale samodzielność zawsze była istotna w moim podejściu do zarządzania. Patrząc na kolegów prowadzących małe biznesy widzę, że często przesadzają w odwrotnym kierunku – nie mogąc często wyjechać na urlop, czy porządnie wyleczyć przeziębienia bo bez nich trybiki maszyny po prostu się nie kręcą. Warillow przeprowadza nas przez proces zmiany typowej agencji reklamowej „od wszystkiego”, która jednak kiepsko sobie radzi w skoncentrowaną na produkcji identyfikacji wizualnej rentownej agencji butikowej. Robi to w pierwszej osobie a więc całą książkę czyta się jak powieść. Zdecydowanie wartościowa lektura, w szczególności polecam ludziom, którzy już mają lub myślą o założeniu agencji lub innej działalności skoncentrowanej na usługach profesjonalnych.

3. Good to great – Jim Collins

Collins napisał bardzo dobrą książkę para-analityczną analizując spółki giełdowe, które w ciągu piętnastu lat oderwały się od podobnych do nich spółek giełdowych kilkunastokrotnie pod kątem wzrostu wartości kapitalizacji. Szukał cech wspólnych abstrachując od branż i wielu innych zmiennych, które mogłyby zaciemnić obraz. Wyszły mu bardzo ciekawe wnioski, które moim zdaniem są bardzo aplikowalne w każdym biznesie. Nie tylko zresztą moim. Marcin Zabielski z funduszy HedgeHog, który nam ją polecił opowiedział nam kiedyś o tym skąd wzięła się nazwa funduszu, którym zarządza. Google -> HedgeHog Strategy. To koncept z tej właśnie książki. Nie trzeba się zgadzać, ale trzeba znać.

4. How the mighty fall – Jim Collins

Druga książka Collinsa, którą napisał sporo lat po pierwszej. To jego kolejny projekt para-analityczny. Tym razem z czegoś co zostało uprzednio zaplanowane jako artykuł powstała cała książka. Moja teoria nt. genezy tego dziełka jest następująca: Collins przestraszył się gdy po 2008 niektóre z firm, które w Good To Great prezentował jako prymusów swoich rynków albo popadły w ruinę albo przynajmniej podupadły lub zostały sprzedane za ułamek wartości, którą osiągały w szczycie potęgi (A&P, Bank Of America, Fannie Mae, Circut City, Wells Fargo….). Stephen Levitt z Freakonomics dodał, że zainwestowanie w 11 spółek, które Collins podaje jako przykład „Great” w 2001 roku spowodowałoby wyniki gorsze niż inwestycja w indeks S&P 500. Collins odpowiedział na to, że dane z książki nie były rekomendacją inwestycyjną ani prognozą na przyszłość a po prostu zauważeniem, że tym firmom udało się osiągnąć wielkość. Osobiście choć dostrzegam argumenty przeciwko Collinsowi przyznaję mu rację. Peter Thiel pisał kiedyś, że następny Mark ZuckerBerg nie stworzy sieci społecznościowej a następny Bill Gates nie wyrośnie na systemach operacyjnych. Parafrazując ten pogląd można powiedzieć, że następne firmy, które będą „Great” to nie te same, które Great były jakiś czas temu. Collins dziś ma 58 lat. Jeśli będzie o siebie dbał czeka go 20-30 lat płodnej kariery pisarskiej i być może wkrótceS uda mu się rozstrzygnąć czy jego metoda będzie sprawdzać się na innym zestawie danych np. w 15-25 lat po premierze oryginału. Nie przyjdzie nam długo czekać – ćwierć wieku upłynie w 2026.

5. Anything you want – Derick Sivers

To nie książka, a książeczka. Całość liczy 100 stron, ale na szczęście już dawno wyleczyłem się z czytania książek „na ilość” więc z radością przyjąłem ją jako książkę na jedno popołudnie. Moim zdaniem warto przeczytać, ale przed przeczytaniem można przesłuchać podcast w którym autor rozmawia z Timem Ferrissem. Sivers zasłynął założeniem a następnie sprzedaniem firmy CD Baby, która sprzedawała niezależne nagrania przez internet na całe stany zjednoczone pomagając muzykom żyć z ich pasji. Ponieważ Sivers nie korzystał ze wsparcia zewnętrznych inwestorów (jedyny kapitał poza jego pieniędzmi i czasem stanowiła pożyczka od ojca) 23 miliony dolarów za które sprzedał firmę stanowiły całkiem w porządku exit jak na tamte czasy. Książka jest pełna lekcji, które Sivers odrabiał pracując nad tym projektem. Ja sam odnalazłem tam dużo wartościowych koncepcji i co dużo mniej chwalebne – błędów, które popełniałem czy dolegliwości, które na siebie sprowadziłem – zupełnie niepotrzebnie. Bardzo wartościowa lektura, która pomoże wam nauczyć się czegoś na cudzych błędach lub sukcesach.

6. Biznes po prostu – Leszek Czarnecki

Jeśli jeden z najbogatszych polaków pisze książkę o biznesie głupio byłoby nie przeczytać, bo z CV i stanu konta wynika, że ten człowiek powinien wiedzieć o czym pisze. I moim zdaniem wie i potrafi to przekazać. Czarnecki bardzo ciekawie opowiada o swojej drodze a następnie sprawnie wyciska ze swoich doświadczeń lekcje użyteczne dla innych przedsiębiorców. Pamiętam, że w tej książce nie bał się poruszać tematów dość kontrowersyjnych jak alkohol w środowisku biznesmenów, batalie sądowe (znakomita historia o ugodzie z Adamem Góralem), korupcja czy kontakty z politykami. To wzbudziło mój szacunek. Autor wydał także drugą część skierowaną do już wyskalowanych biznesów, które po kilkunastu lub nawet kilkudziesięciu latach stają przed problemem sprzedaży lub sukcesji. Tej drugiej nie czytałem bo rozwiązuje problemy, których jeszcze nie mam niemniej z kronikarskiego obowiązku odnotowuję.

A wy co ciekawego czytaliście?

PS. Jeśli podobał ci się ten blogpost zapisz się na mój nieregularny newsletter – dzięki temu nie przegapisz następnego odcinka.

Advertisements