Bartosz Majewski

marketing | sprzedaż | e-commerce

11 książek dla startupowca

Jakiś czas temu poszedłem na dyskusję o ekosystemie startupowym. Prowadzący wyrwał mnie z zaskoczenia do dyskusji z ekspertami, którzy byli zaskakująco zgodni w twierdzeniu, że trzeba wspierać, dzielić się wiedzą i organizować a pojawi się ekosystem. Następnym razem będę się mniej krzywił. Wyrwany do odpowiedzi mówiłem o tym, że brakuje nam przede wszystkim budulca ekosystemu. Dobrych startupów mamy więcej niż kiedykolwiek. Ale ciągle zdecydowanie za mało.

Kto ma się z kim dzielić wiedzą jeśli w 40 milionowym kraju startupów jest tysiąc, funduszy VC pięćdziesiąt a w całej branży technologicznej pracuje może 100.000 osób z czego ogromna większość to programiści sprzedawani na godziny. A jak zrobić, żeby było więcej startupowców? Trzeba robić więcej startupów, które będą ich zatrudniać. Jak? Normalnie. Ciężką codzienną pracą nad produktem, sprzedażą i marketingiem. Ekosystem z prawdziwego zdarzenia będzie wtedy gdy ryzyko podjęcia pracy lub założenia w startupie nieco się zmniejszy na skutek podaży projektów. Zbankrutowałeś lub wywalili cię z roboty? Nic nie szkodzi, 3 ulice dalej jest startup, który chętnie skorzysta z twojego dotychczasowego doświadczenia.

Wierzę, że z czasem do tego dojdziemy. I dochowamy się „startupowych profesjonalistów” z prawdziwego zdarzenia w rozsądnej ilości. W Polsce ktoś kto zajmuje się przedsiębiorczością technologiczną 10 lat jest bardzo rzadkim zjawiskiem. Potrzebujemy więcej takich zjawisk jeśli mamy mieć jakiś ekosystem. Bardzo potrzeba ludzi, którzy doradzali 10 firmom, zainwestowali w 6 innych, pracowali w 3, mają kontakty, know-how, oczytanie i doświadczenie. Póki co uczymy się głównie na błędach i z książek, blogów, podcastów (ci nieliczni z nas którzy coś czytają). Jak zawsze, każdą z poniższych książek serdecznie polecam na bazie własnego z nią obcowania. Jestem w sprzedaży od 100 miesięcy. Z perspektywy czasu widzę wyraźnie, że książki były fundamentem dla dowożenia rezultatów. Chcecie sprzedawać więcej? Czytajcie.

Jeśli masz ochotę na poprzednie części cyklu zapraszam tutaj:

8 książek dla młodych profesjonalistów

11 wartościowych książek o sprzedaży i marketingu

70 biznesowych historii, które warto poznać

9 książek dla młodych menedżerów

1. Exponential Organizations: Why new organizations are ten times better, faster, cheaper than yours (and what to do about it) – Salim Ismail (2014)

Świetna książka i kropka. Studenci singularity university napisali na bazie notatek z wykładów i pogłębionych studiów syntezę, która pokazuje w oparciu o jakie paliwa, trendy, cechy wspólne rosną organizacje, które wzrastają w postępie geometrycznym. Dużo krwistego mięsa. Pamiętam, że czytałem tą książkę w polskim busie gdy jechaliśmy z Piotrem zbierać drugą rundę venture capital dla Righthello. Dobre czasy.

2. Zero To One – Peter Thiel, Blake Masters (2014)

Prominentny człowiek mafii paypala, CEO palantira, Partner w Y Combinator, Founding partner w Founders Fund, CEO palantira. Jego dokonania jako VC są imponujące. Jego inwestycje to między innymi Facebook, Spotify, SpaceX, Stripe, AirBnb, Lyft, Asana czy Wish. Dla mnie Thiel to król filozof doliny krzemowej. Oczywiście, do momentu gdy nie poparł we właściwy sobie, kontrariański sposób Donalda Trumpa. Teraz w dobrym tonie byłoby nazwać go rasistą, faszystą, islamofobem albo inaczej, byle brzydko. Zero to one krążyło po sieci jako zbiór notatek z wykładu Thiela, które spisał Blake Masters. Rzecz zatoczyła na tyle szeroki krąg, że wydawnictwa zaczęły uderzać do Thiela o napisanie książki a ten sprytnie przerzucając 90% pracy na Mastersa stworzył z nim zero to one. Mistrzowskie zagranie win-win. Autor porusza bardzo dużo wątków: startupy, techonlogia, rozwój zawodowy. To jedna z najbardziej przenikliwych książek nt. technologii z jaką miałem styczność. Z dzisiejszej perspektywy chyba nie wszedłbym w biznes z kimś kto jej nie czytał. Ależ 2014 był dobrym rokiem jeśli chodzi o książki.

3. David and Goliath: Underdogs, Misfits, and the Art of Battling Giants – Malcolm Gladwell (2013)

Robienie startupów, szczególnie w Polskich warunkach oznacza, że zawsze mamy za mało zasobów z których musimy wyciskać więcej niż się da. Ta książka jest właśnie o takich sytuacjach i spojrzeniu na starcie dawida z goliatem z innej perspektywy niż siła vs. słabość, mały vs. duży. Alternatywna optyka, którą proponuje Gladwell pokazuje, że nie wszystko musi być tak oczywiste jak się wszystkim wydaje. Autor pokazuje szersze spojrzenie na starcia asymetryczne, w których teoretycznie słabsza strona, której nikt nie dawał szans jednak wygrywała. To nie jest książka narzędziowa, która pomoże rozwiązać wam konkretny problem w firmie. Myślę jednak, że to bardzo pożyteczna lektura od strony mindsetu, wiary w siebie i strachu przed porażką.

4. How i lost 170 million dollars – Noah Kagan

Noah przewinął się przez kilka naprawdę dobrych firm – Facebook, Mint czy ostatnio SumoMe (tego ostatniego jest founderem). Ten bardzo sprawny marketingowiec opisuje jednak w tej książce swoje 10 miesięcy pracy w facebooku. Ponieważ jego opcja na akcje miała klif po 12 miesiącach nie tyle stracił – co nie zarobił 170 milionów dolarów w dniu IPO facebooka. Noah opisuje swoje doświadczenie pracy w facebooku, styl zarządzania wczesnego Marka Zuckerberga (scena z japońską kataną i groźbami za niedowożenie deadline’ów jest fenomenalna) i kulturę panującą w małej, szybko rosnącej firmie. Niewiele jest książek pisanych przez nie-CEOs szybko rosnących spółek. To jedna z nich, moim zdaniem bardzo wartościowa dla ludzi, którzy zaczynają swoje startupowe doświadczenie, bo pisana z perspektywy młodego człowieka, który trafia na okazję życia, która stanowi jednak dla niego samego gigantyczne wyzwanie – Noah był pracownikiem numer 17.

5. Behind the Cloud: The Untold Story of How Salesforce.com Went from Idea to Billion-Dollar Company-And Revolutionized an Industry – Marc Benioff, Carlye Adler (2009)

To Książka CEO salesforce’a, która jest prawie wcale w Polsce nie znana. Założyciel opowiada o lekcjach płynących z różnych etapów spółki, dekonstruując te fragmenty, które przyczyniły się do wzrostu pozycji i ostatecznego zwycięstwa nad konkucencją. Po lekturze tej książki zacząłem dużo bardziej doceniać tą spółkę i zrozumiałem jak niesamowicie innowacyjną ona była. Czytałem ją na plaży w gruzji i musiałem wyglądać naprawdę dziwnie śmiejąc się do kindla (niektóre ich taktyki marketingowe są przezabawne). Ta książka uświadomiła mi jak mało wiemy na temat firm, które wyskalowały się do multimiliardowych biznesów na temat których wszyscy w naszej branży mają swoją opinię, bardzo często popartą jedynie używaniem produktu (a i to rzadko) i czytaniem nagłówków portali. Bardzo akcjonalna książka, w trakcie lektury zrobiłem dużo notatek.

6. The $100 Startup: Reinvent the Way You Make a Living, Do What You Love, and Create a New Future – Chris Guillebeau (2012)

Fajna książka, która już się trochę zestarzała. Autor sugeruje branie świata w swoje ręce poprzez budowę tanich startupów – blogów, serwisów contentowych, kanałów na youtube itd. Raczej nazwałbym ją 100$ internet business niż 100$ startup. Niemniej uważam ją za bardzo wartościową. Patrząc np. na rezultaty osiągane przez Michała Szafrańskiego nie mam pytań co do tego, że biznes z relatywnie niewielką barierą wejścia (blog) może przynosić świetne dochody, gdy stoi za takim biznesem konsekwencja i egzekucja na odpowiednim poziomie. Warto jeśli znajdujesz się w typowej dla młodego startupowca sytuacji – zero na koncie, niewiele twardych kompetencji i dużo chęci i parcia na bramkę. Jeszcze bardziej jednak przeczytać ją po paru latach – i jednak skupić się na posiadaniu twardych kompetencji.

7. The Inevitable: Understanding the 12 Technological Forces That Will Shape Our Future – Kevin Kelly (2016)

Nie przepadam za książkami futurystycznymi. Ta jednak przypadła mi do gustu bo opowiada o 12 trendach, które już odpaliły, po prostu przewijając je w przyszłość. Ponieważ filozofia „jechania na trendzie” jest mi bliska bardzo spodobało mi się, to, że ostatnio powstało sporo książek tego typu. Wydaje mi się, że ludzie, którzy postawią na to co się nie zwija a rozwija wygrają. Tym, którzy w to nie wierzą polecam założenie call center. Jeszcze nie skończyłem czytać tej książki, ale już mogę ją polecić. Bardzo podobał mi się pogodny wpływ jaki na mnie miała. Czytając praktycznie zawsze uśmiechałem się. Wygląda na to, że przyszłość będzie całkiem OK.

8. Startup Playbook – Sam Altman

Zaraz ktoś wyśle mnie na drzewo za rekomendowanie podstaw. Może i racja, ale ten post jest kierowany do początkujących. Ilekroć licho podpuści mnie i pójdę na konferencję startupową widzę, że potrzeba znajomości kwestii bardzo podstawowych jest w naszej startupowej braci bardzo silna – ale często nieuświadomiona. Książka omawia wszystkie podstawowe kwestie związane z budową startupu – zespół, walidację, model biznesowy, produkt, marketing, dystrybucję i tak dalej. Książeczka jest dostępna za darmo i ma tylko stokilka stron, więc da się ją przerobić w jedno popołudnie.

9. Start-up Nation: The Story of Israel’s Economic Miracle – Dan Senor, Saul Singer (2009)

Znakomita książka, która powinna być obowiązkowa dla każdego kto chce dyskutować o ekosystemie startupowym, warunkach rozwoju spółek technologicznych i innowacji w ogóle. Autorzy omawiają jak to się stało, że Izrael jest miejscem, które przyciąga tak wiele VC i generuje tak dużo innowacji. Okazuje się, że koktail złożony z technologii, wojska, zawziętości, kapitału społecznego, venture capital, hutzpa, młodości i wytrwałości daje całkiem dobre efekty. Następny mądrala, który będzie mówił o dolinie krzemowej nad wisłą (lub gdziekolwiek w Polsce) powinien dostać tą książką przez łeb. Warto przeczytać jeśli interesuje was coś więcej i szerzej niż tylko wzrost waszego biznesu tydzień do tygodnia i kwartał do kwartału.

10. Business Model Generation: A Handbook For Visionaries, Game Changers, And Challengers (2010)

Klasyk, a często ludzie o nim zapominają. Dla mnie ta książka wyczerpała temat tworzenia nowych i doskonalenia starych modeli biznesowych. Jeśli więc zastanawiasz się czy twój model biznesowy jest do wymiany lub ulepszenia (każdy powinien) lub myślisz nad stworzeniem czegoś nowego – będzie jak znalazł. Książka ma mnóstwo rysunków, które ułatwiają czytanie, niemniej pozostaje dość techniczna przez co czytanie jej nie jest największą z możliwych przyjemności.

11. The Lean Startup: How Today’s Entrepreneurs Use Continuous Innovation to Create Radically Successful Businesses – Eric Ries

Maciek Wilczyński słusznie wytknął mi brak tej książki w zestawieniu, więc naprawiam. Zapomniałem o niej bo wszyscy czytali ją już daaawno temu 🙂 Ries na bazie doświadczeń z przemysłu, kaizen oraz drogi, którą przeszła Toyota wypracował syntezę zwinnego sposobu zarządzania, która zawojowała świat pod nazwą Lean Startup. Ta książka to jest absolutny must-have.

A co ciekawego wy polecacie?

PS. Jeśli podobał ci się ten blogpost zapisz się na mój nieregularny newsletter – dzięki temu nie przegapisz następnego odcinka: Chcę!

9 książek dla młodych menedżerów

Szefem stałem się wtedy gdy opanowałem swoje rzemiosło i przyległości na tyle dobrze, żeby wziąć odpowiedzialność nie tylko za swój wynik ale także za rozwój i wynik innych. To dość typowa droga. Zabawne, że percepcja otoczenia wygląda tak, że genialny programista po awansie będzie genialnym teamleaderem, genialny sprzedawca genialnym dyrektorem i tak dalej. To oczywiście nieporozumienie, w rzeczywistości działa to nieco inaczej.

Daje się tym wrażeniem przykryć to, że początki w skórze menedżera są bardzo trudne. Po prawie trzech latach menedżerowania mogę powiedzieć to z własnego doświadczenia. Ponieważ miałem świadomość tego, że zaczynam od zera wiedziałem, że muszę się szybko uczyć. Pomogło mi to, że miałem w swoim życiu 18 prac i dwudziestukilku szefów. Wiedziałem z własnego doświadczenia co mi się w różnych stylach i osobach podobało i co mi się nie podobało – nie teoretyzowałem. Patrząc wstecz uczyłem się z książek, na błędach i od mądrzejszych od siebie. Na koniec dnia najwięcej dawało mi rozmawianie z szefami lepszymi ode mnie samego. Potrzebowałem jednak dołożyć do tego sporo teorii. I błędów. Dowcip polegał też na tym, że studiowałem przez 3 semestry zarządzanie a brakowało mi teorii. Myślę, że to najlepsza recenzja tych studiów.

Jeśli masz ochotę na trzy poprzednie części cyklu zapraszam tutaj:

8 książek dla młodych profesjonalistów

11 wartościowych książek o sprzedaży i marketingu

70 biznesowych historii, które warto poznać

Poniżej lista 9 książek, które pomogły mi w tym obszarze kompetencji.

1. Delivering Happiness – Tony Hsieh (2010)

Tony Hsieh i jego historia zappos.com (przy okazji – jego nazwisko wymawia się Szej). Dla mnie ta książka jest wieloma wartościami na raz. Z jednej strony pokazuje przykład startupowego rollercoastera z exitami, VCs, pełną paletą emocji, otarciem się o bankructwo i powrót w wielkim stylu. To po prostu świetna historia. Z drugiej strony to przykład tego jak potężną może być kultura która stawia doświadczenie klienta w centrum. Z trzeciej to dla mnie przykład tego jak bardzo odmienny stosunek do zarządzania można mieć np. ode mnie i nadal wygrywać (choć wydaje mi się, że eksperyment z holokracją nie zakończy się pomyślnie). Hsieh ma talent do opowieści i podawania dość zawiłych recept w prosty sposób. Był czas w którym zappos był na slajdach każdej prezentacji na wszystkich konferencjach. Moim zdaniem zasłużenie. Warto zapoznać się ze źródłem.

2. Winning Znaczy Wygrywać – Jack Welch (2005)

Jack Welch jest legendą korporacyjnej ameryki. W ciągu 20 lat kiedy był CEO GE spółka dodała 400 miliardów dolarów do swojej wyceny. Wiele tez z tej książki próba czasu zweryfikowała negatywnie. Jeszcze inne wcale nie aplikują się do życia przeciętnego menedżera, szczególnie w Polsce, tym bardziej w startupach. Ale trzeba znać i wyrobić sobie pogląd. Warto to zrobić dlatego, że część z tez z tej książki krąży po rynku jako prawdy objawione. Poglądy każdego polityka są determinowane przez teorię jakiegoś dawno nie żyjącego ekonomisty. Poglądy każdego menedżera są determinowane przez autora jakiejchś książki. Warto weryfikować swoje poglądy w praktyce, ale też odnajdywać ich źródła teoretyczne.

3. Checklist Manifesto – Atul Gawande (2009)

Niewiele rzeczy jest mniej cool niż checklista. Z drugiej strony niewiele rzeczy lepiej i taniej zapobiega fuckupom. Cała książka mogłaby zostać zamknięta do zdania „jeśli będziecie używać checklist zgodnie z przeznaczeniem złe rzeczy będą działy się rzadziej”. Niestety, żeby przekonać kogoś do używania czegoś tak mało cool jak checklista potrzebna jest książka. Autor napisał tą książkę w skutek zakończeniu projektu wdrażania checklist w szpitalach w różnych częściach świata na zlecenie WHO. Wniosek jest prosty: to działa wszędzie. Jeśli waszym zadaniem jest przeciwdziałać fuckupom w waszym procesie (każdego menedżera jest) to przeczytajcie tą książkę. Nie tylko będziecie dzięki temu wiedzieć dlaczego warto używać checklist. Co nietypowe dla książek tego typu dowiecie się także jak to robić.

4. The Hard Things About Hard Things – Ben Horowitz (2014)

Ben Horowitz. Najpierw CEO firmy sprzedanej za 1.6 mld$, obecnie partner-założyciel jednego z najbardziej prominentnych funduszy venture capital na świecie – Anderssen Horowitz. Jego książka jest tak pełna mądrości i lekcji płynących z doświadczenia, że aż trudno o niej opowiadać. Dla mnie to lektura obowiązkowa dla wszystkich startupowych menedżerów. Niektóre, bardzo trudne decyzje i działania wykonywałem dosłownie z tą książką w ręku. Żeby przekonać was do niej posłużę się jednak wystąpieniem horowitza w ramach genialnego cyklu wykładów zorganizowanego przez Y Combinator na uniwersytecie stanforda (cały cykl to moim zdaniem jazda obowiązkowa dla ludzi, którzy myślą o sobie poważnie w świecie startupów). Książka jest nawet lepsza niż to wystąpienie. Najbardziej podoba mi się w niej to, że dostarcza najbardziej wartościowych porad tzn. takich, które Ben przećwiczył na własnym posiniaczonym tyłku. Kupienie wersji polskiej, którą ktoś (oszczędzę mu epitetów) zatytuował „najtrudniejsze w tym co trudne” uważam za gruby nietakt i nagradzanie niekompetencji i złego smaku.

5. The Goal – Eliyahu M. Goldratt (1984)

The goal to jedna z lektur obowiązkowych na Insead. Bardzo lubię gdy książki non-fiction są pisane w sposób dla nich nietypowy, fabularny. Tutaj spotykamy się z historią zarządzającego fabryką, która traci pieniądze. Dostaje on od swojego szefa ultimatum. Albo wyprowadzi fabrykę na rentowność w 3 miesiące albo zostanie zwolniony a fabryka, która jest dużym pracodawcą w jego rodzinnym mieście zostanie zamknięta. Zaczyna się wyścig z czasem, który zmusi go do zmiany części przekonań na temat biznesu i nauczy go wiele o sobie samym. Książka bardzo wartościowa, bo dzięki pokazaniu również prywatnych kosztów i obciążeń głównego bohatera czyni mało seksowny temat optymalizacji procesów lekkostrawnym. Lektura obowiązkowa jeśli ponosicie odpowiedzialność za dowolny proces (a każdy menedżer ponosi).

6. High Output Management – Andy Grove (1996)

Książka ta jest nieco przeredagowanym podręcznikiem dla menedżerów intela. Horowitz w Hard Things about hard things przyznawał się do inspiracji Grove’m, więc postanowiłem iść tym tropem. Dobra decyzja. Grove doprowadził intela do pozycji najbardziej wartościowej firmy świata i był autorem kilku decyzji które z perspektywy czasu okazały się momentami zwrotnymi w historii tej firmy. Trudno mi sobie wyobrazić jak poradziłbym sobie w pierwszych miesiącach menedżerowania na full time bez tej książki. Absolutny klasyk.

7. Extreme Ownership: How U.S. Navy SEALs Lead and Win – Jocko Willink (2015)

Jocko Willink to facet, który jest dokładnie tym na co wygląda – maszyną do zabijania. Obecnie podcaster i konsultant w licznych amerykańskich korporacjach. Kluczowym doświadczeniem dla zrozumienia tej postaci było jednak dowodzenie zespołem Sealsów w największej bitwie drugiej wojny w iraku – Ramadi. Willink został za to odznaczony brązową i srebrną gwiazdą. Po przejściu na emeryturę marynarka poprosiła go o stworzenie cyklu szkoleniowego dla korpusu oficerskiego. Ta książka jest spisaną i ucywilnioną wersją podstaw tego kursu. Jego styl dowodzenia polega na braniu odpowiedzialności za wszystko co ci się przytrafia, niezależnie od tego czy miałeś na to bezpośredni czy tylko pośredni wpływ. To bardzo dobra zasada. Jeśli jesteś CEO wszystkie fuckupy, które się dzieją są twoją winą. Istnieją tylko 3 opcje. Albo spieprzyłeś coś Ty. Albo spieprzył ktoś kogo zatrudniłeś – więc jest to twoja odpowiedzialność. Albo spieprzył ktoś kogo zatrudnił ktoś kogo zatrudniłeś – więc jest to twoja odpowiedzialność. Extreme ownership.

8. Only The Paranoid Survive – Andy Grove (1983)

To druga książka Grove’a którą tu umieszczam. On sam napisał, że chciałby w krytycznych momentach mieć tą książkę, ale ponieważ wtedy nie miał to ją napisał – żeby inni mieli wsparcie. Autor koncentruje się na momentach zmiany, kiedy wiadomo już, że nie da się funkcjonować tak jak dotąd ale nie bardzo wiadomo jak firma i zespół zarządzający powinien odn9 saleźć się w nowej rzeczywistości. Grove posługuje się tutaj konkretnymi przykładami z życia intela. Warto przeczytać tą książkę „za wczasu”, kiedy nie jest ona nam aż tak przydatna. Mi ta lektura kupiła spokój ducha, w razie gdyby taka sytuacja zaszła to jestem na nią przygotowany.

9. The Score Takes Care of Itself: My Philosophy of Leadership – Bill Walch (2009)

Walch to trener futbolu amerykańskiego, który trafił do hall of fame. Trzykrotny zdobywca superbowl i trzykrotny mistrz ligi z zespołem San Francisco 49ers. Gdy obejmował ten zespół był na szarym końcu ligi z jedną z najdłuższą serii porażek w historii futbolu amerykańskiego. A jednak poprowadził ich do mistrzostwa. Jego filozofia była prosta. Jeśli wszyscy w całej organizacji będą wykonywać właściwe rzeczy we właściwy sposób to wynik zadba sam o siebie i wygramy. Brzmi jak mikrozarządzanie? No jasne. Facet w pierwszy dzień po starcie zaczął pracę od uczenia sekretarki odbierania telefonu. Napisał na to trzystronnicową procedurę. Ale udało mu się wypracować w organizacji nawyk dbania o detale i robienia rzeczy dobrze po prostu zawsze. Wartościowa pozycja, choć polacy mają z nią naturalny problem – futbol amerykański nie jest u nas bardzo popularny.

A co ciekawego wy polecacie?

PS. Jeśli podobał ci się ten blogpost zapisz się na mój nieregularny newsletter – dzięki temu nie przegapisz następnego odcinka: Chcę!

70 biznesowych historii, które warto poznać

W trzecim odcinku cyklu bierzemy na warsztat książki biograficzne, autobiograficzne oraz zbiory wywiadów z ludźmi biznesu. Bardzo lubię tą kategorię, bo można dzięki nim dość głęboko poznać drogę po jakiej kroczyli przedsiębiorcy lub ich firmy. Dla porządku wprowadziłem podział na autorów Polskich i zagranicznych, wszystkiego wyszło 12 książek. Dzięki takim książkom można doskonale oduczyć się czytania pełnych efekciarstwa, przeinaczeń i skrótów myślowych artykułów w stylu “11 sposobów na zarządzanie zespołem wg. Elona Muska”. Wszystkie książki zamykają się do 70 historii. Myślę, że każdy czytelnik tego bloga znajdzie tu coś dla siebie.

Jeśli masz ochotę na dwie poprzednie części cyklu zapraszam tutaj:

8 książek dla młodych profesjonalistów

11 wartościowych książek o sprzedaży i marketingu

Polscy autorzy

1. Łowcy milionów. Dekalog przedsiębiorcy – Leszek Kostrzewski, Piotr Miączyński (2012)

To książka w przeważającej mierze o tradycyjnych biznesach. Szkoła wyższa. Producent butów. Producent soków. Producent okien. Siedząc w technologicznym bagienku często zapominamy, że świat nie wygląda jak hipsterska knajpa pełna startupowców w czwartkowy wieczór. Ta książka to dobra odtrutka na zaczadzenie startupami.

2. Zawód: zwycięzca – Vadim Makarenko (2013)

Opisu tego zbioru wywiadu z prezesami korporacji nie będzie. Po prostu przeczytajcie ten wywiad i kupcie tą książkę. Podziękujecie mi kiedy indziej.

3. E-wangeliści. Ucz się od najlepszych twórców polskiego internetu – Tomasz Cisek, Paweł Nowacki (2012)

Tomasz Cisek, którego miałem przyjemność przelotnie poznać przy okazji pracy w Divante popełnił wraz z Pawłem Nowackim książkę o pierwszych w Polsce firmach internetowych, które z perspektywy dzisiejszego rynku zostały w niemałej mierze zapomniane. To ciekawa wycieczka do początków, tym bardziej, że ludzie, którzy się przez tą książkę przewijają wcale z rynku nie wypadli, tylko nadal na nim funkcjonują. Warto przeczytać i zobaczyć jak dużą drogę przebył ten ekosystem od początków.

4. Pracuj na Tak – jak zbudowaliśmy firmę opartą na zaangażowaniu – Przemysław Gacek, Paweł Kubisiak (2015)

Książkę przesłuchałem audiobookiem w ciągu pół dnia, słuchając ciurkiem. Pracuj.pl to jeden z największych sukcesów w historii polskich startupów, firma pod wieloma względami podobna do Righthello. Ponieważ jeden z autorów jest LP w HedgeHogFund, który w nas zainwestował a sam fundusz przedstawił nas paru osobom, które przewijają się na kartach tej książki doświadczenie jej czytania było bardzo ciekawe. Chyba nigdy wcześniej bliżsi lub dalsi znajomi nie pojawiali się na kartach książek które czytałem. Jedyne zastrzeżenie jakie mam do tej książki to jej cena i uboga promocja. To pomyłka, że więcej startupowców przeczytało biografię Kulczyka zamiast historię Pracuj.pl. Zdecydowanie więcej ludzi powinno się o niej dowiedzieć.

5. Od nędzy do pieniędzy czyli znad bugu na wallstreet – Tad Witkowicz (2009)

Tad Witkowiczto jedyny Polak, który wprowadził dwie spółki na Nasdaq.  Oglądacie Halt and catch fire? Nie? To zacznijcie! Jego książka to takie halt and catch fire z Polski do USA z bardzo dobrymi lekcjami, które nie utraciły swojej wartości w czasie. Zdecydowanie polecam. Zbyt mało ludzi w Polsce wie o tym, że ktoś taki jak Tad w ogóle istnieje.

6. Go Global – Krzysztof Rybiński (2014)

Go Global to zbiór wywiadów z przedsiębiorcami, którzy dokonali udanej ekspansji zagranicznej z Polski. Od tej książki zaczynałem lektury uzupełniające, które pomogły mi pomóc kilku spółkom w zwiększeniu swojego zasięgu oddziaływania. Większość z omawianych spółek jest B2C jak i nie technologiczna, ale i tak bardzo warto przeczytać, żeby zrozumieć z jak dużym deficytem wiedzy nt. Robienia biznesu międzynarodowo mamy w Polsce do czynienia. Po przeczytaniu tej książki wiedziałem, że tym właśnie chcę się zająć na długi czas. A dodatkowo mam niewytłumaczalny sentyment do showmaństwa (szamaństwa?) ekonomicznego prof. Rybińskiego, co czyni tą książkę jeszcze lepszą w odbiorze.

Amerykańscy autorzy:

7. Screw it let’s do it – Richard Branson (2006)

Bardzo dobra książeczka (128 stron) o dość luźnym i idealistycznym podejściu do biznesu sir Richarda Bransona. Jeśli obawiacie się przed stawianiem pierwszych kroków i chcecie nauczyć się ograniczania ryzyka osobistego (fenomenalna historia założenia linii lotnicznych) przy startowaniu nowych przedsięwzięć to zdecydowanie warto przeczytać. Dodatkowym bonusem będzie to, że do waszego języka może przyczepić się przydatne w startupach powiedzenie (pardon my french) „Jebać, róbmy to.”.

8. Iacocca: An Autobiography – Lee Iacocca (1986)

To dość wiekowa już autobiografia marketingowca, który stał za komercyjnym sukcesem forda mustanga (kluczem była sprzedaż ratalna!), dorobił się stanowiska dyrektora generalnego w Fordzie a następnie przeszedł do podupadłego w tamtym czasie Chryslera. Bardzo interesująca historia o korporacyjnej ameryce drugiej połowy XX wieku, związkach biznesu samochodowego z polityką. Myślę, że za rzadko sięgamy do historii przedsiębiorców nieco bardziej odległych nam w latach a za bardzo inspirujemy się nowinkami. Ich historie są zwykle zweryfikowane próbą czasu i dużo łatwiej wydestylować z nich pewne ponadczasowe zasady.

9. Elon Musk: Tesla, SpaceX, and the Quest for a Fantastic Future – Ashlee Vance (2015)

Elon. Tak samo jak trzeba przeczytać biografię Jobsa, Bezosa czy Iacocci tak trzeba przeczytać biografię Muska. Moim zdaniem facet dostanie pokojową nagrodę nobla w ciągu najbliższych 20 lat, chyba, że bańka taniego pieniądza pęknie i zabraknie mu na to gotówki. Pytanie czy będzie to za spełnienie misji tesli (to accelerate the advent of sustainable transport) czy wynikające z tego spełnienia zbankrutowanie łamiących prawa człowieka państw żyjących z eksploatacji złóż (Rosja, Arabia Saudyjska).

10. One Click: Jeff Bezos and the Rise of Amazon.com – Richard L. Brandt (2011)

W czasach mojej pracy w e-commerce groźba wejścia amazona do Polski spędzała sen z powiek wielu ludziom w internetowej Polsce. Minęło kilka lat i nadal spędza, miło, że pewne rzeczy się nie zmieniają. Przeczytałem tą książkę, żeby zrozumieć o co w ogóle chodzi z tym amazonem. Okazało się, że model finansowania oraz zidentyfikowanie trwałych potrzeb klienta już w 1997 w połączeniu z żelazną konsekwencją

11. Steve Jobs – Walter Isaacson (2011)

Ah, Steve. Biografię Jobsa trzeba znać i kropka. Można nie lubić apple i postaci jego CEO ale nie można zignorować z powodu trzech słów: Największa. Firma. Świata. Autor napisał także innowatorów, książkę którą wiele osób mi polecało, ale której jeszcze nie przeczytałem.

12. Hatching Twitter: A True Story of Money, Power, Friendship, and Betrayal – Nick Bilton (2013)

To świetna książka reporterska. Czytając tą książkę miałem wrażenie, że ta historia jest bardzo szekspirowska.  Nie ma tu co prawda sztyletów ale jest zdrada, przyjaźń, miłość, ogromne pieniądze i wydarzenia ,które jerzą włosy na głowie. Odpukać, nigdy z Piotrem nie mieliśmy tego typu jazd i mam nadzieję, że nigdy nie będziemy mieli. Niemniej rzecz czyta się jak thriller i warto przeczytać jeśli ma się cukierkowe spojrzenie na startupy made in sillicon valley. Czytanie newsów o twitterze bez uprzedniej lektury tej książki jest bez sensu. Co ciekawe, wydarzenia opisane w książce mają swój ciąg dalszy w rzeczywistości bo Jack Dorsey dopiął swego i ostatecznie został CEO twittera, który ciągle próbuje znaleźć swoją drogę.

A co wy możecie polecić w tym gatunku?

PS. Jeśli podobał ci się ten blogpost zapisz się na mój nieregularny newsletter – dzięki temu nie przegapisz następnego odcinka: Chcę do nieregularnika!

 

13 wartościowych książek o sprzedaży i marketingu

W odróżnieniu od poprzedniej części cyklu dodaję daty premier książek. Książki nt. sprzedaży i marketingu mają zwykle swoją datę przydatności do spożycia. Do rzadkości należą te, które pozostają aktualne po więcej niż 10 latach, stąd ten blogpost w odróżnieniu od innych części tego cyklu nie będzie w pełni evergreen. Z drugiej strony na rynku publikacji dla marketerów i sprzedawców B2B panuje taka posucha, że nawet przeczytanie nieco przeterminowanego już predictable revenue da więcej niż lektura kolejnej książki z case’ami sprzedaży płatków w USA za pomocą ATLu w latach dziewięćdziesiątych. Tak jak poprzednio – wszystkie książki czytałem, każdą z nich osobiście dla ciebie rekomenduję.

Jeśli nie interesuje cię sprzedaż i marketing rzuć okiem na część cyklu dotyczącą efektywności osobistej: https://bmajewski.wordpress.com/2016/12/19/510/

1. Wywieranie wpływu na ludzi – Robert Cialdini (1984)

Zacznijmy od klasyki. Ostatnio w trakcie mojego spotkania z nowymi w zespole Righthello ktoś zapytał mnie “Czy sprzedawcy w RH używają tanich sztuczek?”. Bardzo spodobało mi się to pytanie, ale chciałem doprecyzować, żeby być pewnym że zrozumiałem. Usłyszałem odpowiedź: “Takich sztuczek jak np. z książki Cialdiniego”. Niedocenianie tego autora to kosztowny błąd. Nie popełniajcie go. Sprzedawcy i marketingowcy którzy nie czytali Cialdiniego to duże nieporozumienie, stąd pytanie o to stanowi niezły filtr na rozmowach kwalifikacyjnych.

2. Przeskoczyć przepaść – Geoffrey A. Moore (1989)

Klasyk dla ludzi, którzy wprowadzają nowe produkty na rynek (niekoniecznie technologiczne). Dowcip polega na tym, że książka powstała dwadzieścia kilka lat temu, ale nadal, w prawie niezmienionej formie stanowi świetny opis rzeczywistości rynkowej towarzyszącej wprowadzaniu nowych produktów na rynek. O przenikliwości autora niech świadczy, że od pierwszego wydania jedyne co zmienia się w kolejnych edycjach to przykłady. Nikt nie chce już uczyć sie marketingu na przykładzie tego jak wprowadzano na rynek kasety video.

3. Coś za Coś – Kevin Maney (2010)

Bardzo dobra książka, która pokazuje fundamentalny konflikt pomiędzy byciem drogim a dostępnym będący podstawą polityki cenowej. Książka koncentruje się dość mocno na rynkach B2C ale daje się z niej wyciągać sporo analogii do rynku B2B. Główna teza książki była podstawą do mapy rozwoju firm z branży usług profesjonalnych (albo budujesz dużą armię albo niewielkie służby specjalne). Tylko 216 stron, świetna forma a więc szybko się czyta, idealna książka na weekend.

4. Sprzedaż albo Śmierć: Antyporadnik – Marcin Przybyłek (2007)

Przeczytałem tą książkę kilka lat temu zupełnym przypadkiem. Okazała się być zabawną książką na temat pracy sprzedawcy w wersji klasycznej (autor był przedstawicielem farmaceutycznym). Pomogła mi spojrzeć z dystansu na swój zawód i nadal – w trudniejszych momentach pomaga. Sprawa nie ma więcej niż 200 stron i bardzo łatwo jest przy niej osiągnąć efekt “Coo? Już koniec?”. Gdy macie dość czytania pasjonującej lektury harvard business review polecam sięgnięcie po nieco mniej poważną odtrutkę.

5. Chciwość: Jak nas oszukują wielkie firmy – Paweł Reszka (2016)

Reszka napisał książkę trochę w stylu Michaela Lewisa (w wersji polskiej a więc nieco bardziej przaśnej). Jest ona przede wszystkim o branży finansowej a więc pośrednikach finansowych, kredytach hipotecznych, programach regularnego oszczędzania, spreadach walutowych czy polisolokatach. Trudno, żebym nie polecał jako człowiek, który z branżą finansową miał swoją styczność. Nie dajcie się jednak zniechęcić. Książka moim zdaniem mimochodem opisuje drugi* najważniejszy czynnik, który kazał znienawidzić polakom sprzedawców. Mam tu na myśli czasami zwyczajnych oszustów, którzy na polecenie zarządów banków skutecznie ogolili setki tysięcy rodzin z kapitału. Zamykanie oczu nie powoduje, że zło znika. To, że klienci mają wdrukowane skojarzenia negatywne nie zniknie, jeśli spróbujemy o tym zapomnieć. Ważna książka, która powoduje, że rozumiemy dlaczego klienci czasami postrzegają nas tak jak nas postrzegają.

* Pierwszym jest combo wynikające z historii Polski XX wieku: brak tradycji handlowych innych niż cinkciarstwo + wzmacniające ten brak represje ludności żydowskiej w trakcie wojny oraz PRL + Wynikający z eksterminacji elit oraz 50 lat socjalizmu niski poziom kapitału społecznego i ogólnie zaufania w społeczeństwie.

6. To sell is human – Daniel Pink (2012)

To książka o sprzedaży dla nie-sprzedawców. Jeśli znalazłeś się jak wielu moich klientów w sytuacji w której o sprzedaży wiesz nic i nawet się przed nią wzbraniasz ale jesteś CEO i sprzedawać musisz to tutaj warto zacząć leczenie się z przekonań, które nie pozwalają ci sprzedawać. I to szybko.

7. Predictable Revenue – Aaron Ross (2011)

To książka o wartości przede wszystkim historycznej, niemniej warto wiedzieć od czego zaczął się outbound marketing w nowoczesnym tego słowa znaczeniu. Dosłowne korzystanie z taktyk zawartych w tej książce na dzisiejszym rynku skutkuje opiniami w stylu “outbound nie działa”. Dzieje się tak z tych samych powodów dla których ludzi używający podrywu zaczynającego się od “A mocno się potłukłaś…” uważają, że poznawanie kobiet w barach nie działa (choć pewnie ten tekst kiedyś konwertował).

8. From Impossible to ineviteable – Aaron Ross & Jason Lemkin (2016)

Autor predictable revenue wszedł we współpracę z jednym z najbardziej głośnych inwestorów w SaaSach. I to był bardzo dobry ruch, ponieważ powstała książka tak samo dobra jak predictable revenue, która traktuje zagadnienie sprzedaży i marketingu dużo bardziej kompleksowo i z większej ilości punktów widzenia. Książka za 5 lat będzie tak samo nieaktualna jak predictable revenue, stąd też warto zacząć ją czytać teraz – póki jeszcze taktyki, które tam znajdziecie nie są zgrane.

9. Product Demos That Sell – Steli Efti (2016)

Bardzo dobra książka, która bazuje na coraz większej ilości tzw. Inside sales reps a więc sprzedawców, którzy większość czasu spędzają w biurze zamiast w drodze, korzystając głównie z e-maila, telefonu oraz narzędzi do wideokonferencji. Całość traktuje o tym w jaki sposób prowadzić demonstracje produktowe w ramach funkcjonowania w takim właśnie zespole. Bardzo dobra lektura dla ludzi, którzy tak jak ja ostatnimi czasy większość klientów widuje głównie via skype.

10. Trakcja – Gabriel Weinberg (2015)

Weinberg napisał bardzo dobrą książkę podsumowującą repertuar technik marketingowo-sprzedażowych dostępny startupom. To bardzo dobry punkt wyjścia do rozmowy na temat tego w jaki sposób chcecie skalować marketing i sprzedaż, gdy dojdziecie do tego dylematu. W momencie gdy kluczowe osoby w firmie będą po lekturze tej książki łatwiej będzie osiągnąć porozumienie co do kanałów dystrybucji z jakich chcecie korzystać.

11. Little Gold Book of Yes! Attitude – Jeffrey Gitomer (2006)

Last but not least, książka dotycząca pozytywnego nastawienia do świata. Smutny sprzedawca ma tylko dwa wyjścia – albo przestanie być smutny, albo przestanie być sprzedawcą. Czasami wszyscy mają gorsze dni, ale w tym zawodzie trzeba nauczyć się dawać radę pomimo tego. Ta książka (i kilka innych) istotnie mi w tym pomogły. Tak naprawdę wcale nie musicie czytać tej konkretnej – ale zadbajcie o swoje pozytywne nastawienie, bo bez tego będzie wam bardzo trudno.

Czy te książki wyczerpują temat? Oczywiście, że nie. Wiem o przynajmniej kilku książkach, które powinny się tu znaleźć, ale ponieważ podjąłem zasadę, że nie polecam książek których sam nie przeczytałem nie przytaczam ich tutaj. Może właśnie z tego powodu za 2 lata zrobię drugą edycję tego konkretnego blogpostu. Z mojego doświadczenia z książkami z naszej bezpośredniej specjalizacji (u mnie to właśnie dystrybucja) jest jak z walką herkulesa z hydrą – przeczytasz jedną książkę i od razu na jej miejsce musisz przeczytać dwie kolejne.

12. Seth Godin – Plemiona 2.0

Godin w swojej bardzo krótkiej książce zawarł sporo ciekawych spostrzeżeń nt. swojej koncepcji plemion. Jego zdaniem w dobie internetu ludzie zaczęli gromadzić się wokół spraw, wartości i zainteresowań, które ich zajmują co stworzyło znakomity grunt pod obejmowanie przywództwa nad tymi grupami zainteresowań. Godin stawia tezę, że ludzie tego chcą i potrzebują. A ja się z nim zgadzam, bo widzę sporo przykładów na potwierdzenie tej tezy. W połączeniu z 100$ startup ta książka może dać bardzo wartościowe pomysły na wystartowanie małego biznesu dla startujących, tym bardziej, że tego typu biznesy zaczynają się od niewielkich barier wejścia również czasowo, nierzadko wystarcza 10-20 godzin tygodniowo.

13. Sztuka rynkologii – Jacek Kotarbiński

Kotarbiński napisał bardzo dobrą książkę, pisaną z perspektywy praktyka, który widział na rynku wiele i z tych doświadczeń destyluje wartościowe obserwacje, nie zamykając oczu na patologie. Ponieważ autor słowem rynkologia próbuje zastąpić cisnący się na usta marketing książka nie może mieć podtytułu „czyli marketing po polsku w XXI wieku” choć mi wybitnie by on tam pasował. Autor to konsultant i jeden z najbardziej znanych Polskich marketingowców a także autor licznych publikacji w prasie branżowej i pomysłodawca bardzo lubianego przeze mnie fanpage’a „bareizmy wiecznie żywe”. Bardzo podobało mi się to, że książka porusza temat marketingu w polskich firmach w kontekście relacji ze sprzedażą, osobą zarządzającego czy obsługą klienta – marketing w tej książce jest częścią większej całości a nie silosem. Szczególnie polecam tą książkę ludziom, którzy pracują w marketingu B2C i nie są w 100% zachwyceni tym jak wygląda marketing w ich wykonaniu. Być może ta książka będzie dla was amunicją, która posłuży do zmiany na lepsze.

A wy co ostatniociekawego czytaliście?

PS. Jeśli podobał ci się ten blogpost zapisz się na mój nieregularny newsletter – dzięki temu nie przegapisz następnego odcinka: Chcę do nieregularnika!

8 książek dla młodych profesjonalistów

Jeśli czytasz mnie już jakiś czas to wiesz, że czytanie jest dla mnie bardzo ważne. Przez ostatnie 3 lata przeczytałem ponad 100 książek. W efekcie coraz więcej osób zaczęło zwracać się do mnie z prośbą o rekomendacje. Zacząłem mierzyć swoje czytanie za pomocą goodreads. Umieszczać książki na prezentacjach. Sprawa jest rozwojowa bo wpadłem więc na napisanie cyklu blogpostów w których rekomenduję książki które przeczytałem w określonych obszarach wraz z krótkim opisem. Wszystkie książki, które polecam poniżej osobiście przeczytałem i ręczę za jakość, którą sobą stanowią. To moja osobista rekomendacja dla ciebie.

Oto część pierwsza, będzie ona dotyczyć najbardziej podstawowych kwestii a więc efektywności osobistej. To moim zdaniem jazda obowiązkowa dla każdego poważnie myślącego o swojej przyszłości specjalisty czy początkującego menedżera. Ten cykl blogpostów wynika z dwóch fundamentalnie dla mnie istotnych tez:

  1. Wierzę, że żeby być sprawnym specjalistą czy menedżerem najpierw warto zadbać o kwestie podstawowe: finanse osobiste, produktywność, przekonania i wartości. Książki były dla mnie świetnym wehikułem polepszania swojej sytuacji w tych obszarach.
  2. 100% ludzi którzy byli tam gdzie ja chcę być a których spotkałem na swojej drodze miało zwyczaj czytania kilkudziesięciu książek rocznie. Nie większość. 100%.

Wcale nie musisz być w spółce technologicznej czy startupie, żeby skorzystać z wiedzy, technik i taktyk, które znajdziesz w poniższych książkach. Poniższe książki nie dotyczą spraw wyłącznie służbowych.

  1. Siła Nawyku – Charles Duhigg

Na ile mamy wolną wolę? Na ile jesteśmy panami swojego losu? Dla mnie ta książka (a zabierałem się do przeczytania ponad 2 lata) była bardzo pomocna i akcjonalna. Udało mi się zmienić kilka negatywnych nawyków dzięki prawidłowościom, które poznałem dzięki tej książce.

  1. 7 nawyków skutecznego działania – Stephen Covey

Niebezpodstawnie zaczynam ten post od dwóch książek o nawykach. Zasłyszane powiedzenie – “It’s not what you know. It’s what you do consistently” sprawdza się bardzo mocno. Covey to absolutny klasyk książek self-help. Wśród ludzi, którzy mają 30 i więcej lat zwykle przynajmniej słyszało o tej książce. Widzę jednak, że dwudziestolatkowie już nie załapali się na wartość, która z niej płynie – warto to nadrobić.

  1. Getting Things Done – David Allen

David Allen to twórca jednego z najlepszych systemów efektywności osobistej na świecie. Jeśli chcesz zwiększyć swoją produktywność (chcesz!) sięgnij po tą książkę. Dodatkowo gdy byłem na tegorocznym infoshare przekonałem się na własne oczy, że potrafi występować publicznie i dzielić się z publicznością swoimi ideami. Myślę, że najlepszą rekomendację będzie to, że w Righthello wszyscy pracownicy muszą przeczytać tą książkę. Osobiście nie wyobrażam sobie bez niej pracy.

  1. Choose Yourself – James Altucher

James Altucher to jedyny przedstawiciel nurtu failure porn, którego toleruję. Poza znakomitym podcastem (nazywa się zaskakująco: The James Altucher Show) napisał czas jakiś temu bardzo dobrą książkę o stawianiu na samego siebie i swoją jakość życia. Zmagam się z tym tematem od kilku lat bo odpowiedzialność oraz pracoholizm bardzo utrudniają tego typu decyzje, ale bez tej książki nie udałoby się na pewno. W 2017 zamierzam dość istotnie postawić na jakość życia (Wygląda na to, że silny team, który budujemy w RH po raz pierwszy umożliwi mi posiadanie nieco więcej czasu wolnego)

  1. Jak zdobyć przyjaciół i zjednać sobie ludzi – Dale Carnegie

Carnegie to klasyk. Nie mam pojęcia ile przypadków rozwodów lub konfliktów służbowych wygasiła ta książka, strzelam, że liczby mogą iść w dziesiątki milionów, tym bardziej, że od premiery w 1936 sprzedało się jej już 30 milionów egzemplarzy. To jest ponadczasowa książka o tym jak dobrze komunikować się z innymi ludźmi. Tylko tyle. Ale jednak zdecydowanie bardziej AŻ tyle. Zrób sobie i otoczeniu przysługę i przeczytaj.

  1. Jak przestać się martwić i zacząć żyć – Dale Carnegie

Druga książka Carnegiego powstała w 1948. Autor koncentruje się na kwestiach, które trapią nas najbardziej a więc śmierci, rozwodach, biedzie, chorobach, cierpieniu, problemach zdrowotnych i innych tego typu sympatycznych aspektach. Pomimo tego książka jest bardzo dobra, optymistyczna i niesie ważne, użyteczne i akcjonalne przesłanie. Jeśli coś cię trapi – warto zacząć lekturę od tej pozycji.

  1. Milioner z sąsiedztwa  – Thomas J. Stanley

To absolutna perełka. Stanley to badacz, który skoncentrował się na badaniach socjologicznych amerykańskich milionerów. Obraz, który wyłania się z jego badań jest delikatnie mówiąc nie taki jak może się wydawać. Autor tej pełnej danych książki rozprawia się z mitami nt. Bogactwa, które powstrzymują bardzo wielu z nas przed dotarciem do zamożności. Mówiąc delikatnie – przeciętny amerykański milioner wcale nie przypomina 50 centa.

  1. Przestań zgrywać milionera, lepiej nim zostań- Thomas J. Stanley

Druga książka Stanleya stanowi pogłębienie pierwszej (i ma ewidentnie gorszy tytuł). Autor koncentruje się tu na zwyczajach związanych z wydawaniem pieniędzy oraz preferowanych marek dóbr kupowanych przez milionerów. Każdy rozdział odpowiada za kolejną grupę wydatków a więc nieruchomości, samochody, ubrania, alkohol i tym podobne. Jako zdeklarowany przeciwnik konsumpcyjnego stylu życia i postawy “zastaw się a postaw się” wielokrotnie mogłem użyć tej książki jako obrony przed bezsensownym wydawaniem pieniędzy.

A co Ty ostatnio ciekawego czytasz?

PS. Jeśli podobał ci się ten blogpost zapisz się na mój nieregularny newsletter:
https://www.getrevue.co/profile/bartosz-majewski

Jak przeczytać 45 książek w 2017

Zrobiłem swoje postanowienie noworoczne przeczytania 40 książek w 2016. 63 dni przed czasem. W tym roku przeczytanych książek będzie niewiele poniżej 50 (zostało 27 dni). Z tej okazji podzielę się wnioskami ws. tego co pomogło mi do tego dojechać, bo wydawało mi się to dość ambitnym postanowieniem (w 2015 przeczytałem 34)

1. Co druga książka dla zabawy. Nie wiem jak wy ale czasami pracując 50 godzin w tygodniu + spotykając się z biznesowymi znajomymi + czytając o biznesie czuję przesyt. Pracować ani się spotykać raczej nie przestanę, ale przestawić lekturę mogę. I dlatego 18/40 nie było związanych z pracą. Na 100% nie chciałoby mi się przeczytać 40 książek o biznesie w 2016. Nie jestem pewien czy przeczytałbym nawet te 22 gdybym nie robił przerw na inne tematy.

2. Czytanie po Polsku. 26/40 książek było po Polsku. Nie ważne jak dobrze znacie angielski jesteście w stanie przyswajać książki szybciej gdy czytacie po Polsku. To nie oznacza, że powinniście czekać aż Polskie wydawnictwa łaskawie przetłumaczą książki biznesowe (bo wtedy będą posiadały tylko wartość historyczną). Jeśli jest wersja po Polsku – kupujcie ją. To tyczy się w szczególności pozycji niebiznesowych oraz takich, które nie są świeżynkami.

3. Selekcja i odkładanie lektur. Na szczęście przeczytałem w tym roku tylko 2 słabe książki. Wynikało to z ostrej selekcji. Nie warto palić czasu i energii na słabe książki. Goodreads twierdzi, że w tej chwili czytam 6 książek. W niektórych momentach 2016 czytałem jednocześnie 10. Niektóre z nich zacząłem jeszcze w 2015. Czasami do nich wracam i czytam kilkadziesiąt stron. Potem pauzuję. Kiedyś je skończę – ale nie zmuszam się do tego. Dzięki temu bywam zmęczony konkretną książką – ale nie czytaniem.

4. Unikanie kobył na początku. Najdłuższa książka jaką przeczytałem w tym roku miała 587 stron. W 2014 przeczytałem 34 książki które liczyły 10765 stron (średnio 314 stron na książkę i 29.49 na dzień). W tym jak dotąd 10914 (średnia 272.85 na książkę i 36 stron dziennie). Gdybym chciał zachować średnią wielkość książki z poprzedniego roku i przeczytać 40 książek potrzebowałbym przeczytać jeszcze 1726 stron a więc prawie sześć 300 stronnicowych książek. Gdybym chciał przeczytać 40 książek przy średniej objętości 400 stron potrzebowałbym 16.000 stron a więc 43 strony dziennie – dość nierealistyczny jak na mnie cel. To nie znaczy, że nigdy nie przeczytam Lodu Dukaja czy Złego Tyrmanda (właśnie do tego drugiego wracam) ale jeśli ustawiamy sobie cele ilościowe to nie ma zmiłuj 🙂 W przyszłym roku przyjmę po prostu cel ilości przeczytanych stron na poziomie 12.000 – 14.000, żeby nie przejmować się kobyłami 🙂

Więcej o tym co czytam na moim profilu na goodreads

Zapisz się na newsletter: https://www.getrevue.co/profile/bartosz-majewski

Postanowienia noworoczne – jak je dowieźć?

Zacząłem robić postanowienia noworoczne w 2014. To była katastrofa. Moje cele były źle zaplanowane, było ich zbyt wiele i co gorsza niewystarczająco je przemyślałem. W 2015 trzymałem się tego zwyczaju i po raz drugi spisałem postanowienia noworoczne. Zrobiłem 4/6 na powyżej 100%. Jedno na 95%. Jedno powyżej 50%. W 2016 zrealizowałem 4/6 na 100% lub więcej. Jedno na 60%. Jedno na 70% (w momencie gdy to piszę prawie cały grudzień jeszcze przede mną). Istnieje więc ryzyko, że mam coś do przekazania. Przez te 3 lata postanawiania wypracowałem zestaw narzędzi i dobrych praktyk związany z postanowieniami noworocznymi i planowaniem celów. Teraz przyszedł czas podzielenia się tym z szerszym gronem niż tÓylko niektórzy ze współpracowników i przyjaciół.

Gdzie się Pan widzi za 5 lat?

Z porażki w 2014 nauczyłem się tego, że krytycznym elementem planowania najbliższego roku jest planowanie pięć lat wprzód. Kto czytał thinking fast and slow wie, że zawsze przeceniamy to co możemy osiągnąć w tydzień, nie doceniamy tego co jesteśmy w stanie zrobić w rok i kompletnie nie doceniamy tego co potrafimy zrobić w 5 lat. Kto pracował w szybko rosnącym startupie kilka lat ten wie o czym mówię.

Zacznijcie więc od spisania trzech BARDZO konkretnych scenariuszy na siebie za pięć lat od teraz. Scenariusz ma być odpowiedzią na pytanie kim konkretnie będę za 5 lat. Scenariusz jest w trzech wersjach: Pozytywnej, neutralnej i pesymistycznej. Celem jest zdefiniowanie tego co nas kręci (pozytywny), tego co nas rozczaruje lub znudzi (neutralny) oraz tego czego się boimy.

Pomocne pytania:

Z czego jestem dumny?
Czym się zajmuję zawodowo?
Ile zarabiam?
Ile znam języków obcych i jakich?
Czy a jeśli tak to ile mam oszczędności?
Gdzie / w czym mieszkam?
Kto mnie otacza?
Co potrafię czego w 2016 nie umiem?
Co mnie cieszy?
Na co poświęcam czas?
Co robię wtedy czego nie robię teraz?

Warto poświęcić kilka godzin na tego typu refleksję. Kluczowa tutaj jest szczerość w stosunku do samego siebie, swoich obaw i aspiracji. Każdy z kim przechodziłem przez ten proces miał po tym etapie 5 konkluzje:

  • 5 lat to bardzo krótki okres. Jeśli scenariusz pozytywny ma się zrealizować to w większości przypadków muszę zacząć pracować nad nim już teraz.
  • Boję się negatywnego scenariusza i bardzo kręci mnie pozytywny
  • Żeby zrealizować wszystko co napisałem w pozytywnym scenariuszu potrzebuję więcej pieniędzy niż myślałem – ale są to kwoty które są w zasięgu
  • Są bardzo konkretne rzeczy które mogę zrobić żeby zrealizować pozytywny scenariusz i bardzo konkretne rzeczy, które mogę przestać robić żeby uniknąć negatywnego
  • Jak się zepnę to większość z tych rzeczy mogę zrobić w 3 lata

Dopiero wyposażeni w trzy scenariusze mamy właściwy kontekst do planowania najbliższego roku.

Jak planować?

1. Miej mniej niż 6 posanowień. Im mniej rzeczy musisz robić tym większe prawdopodobieństwo, że je zrobisz.

3. Stawiaj sobie ambitne cele. Jeśli coś nie jest inspirujące (ale byłoby zajebiście gdybym to osiągnął) nie wchodzi do excela. Nie powinniście mieć zbyt wielu takich ciągot po zrobieniu ćwiczenia ze scenariuszami ale z ostrożności procesowej zaznaczam.

4. Stawiaj sobie realne cele. Wzrost wynagrodzenia o 400% w rok to dla większości ludzi na etacie nie jest realny cel. Przyjmij wzrost o 30% (no chyba, że są jakieś szczególne okoliczności). Cele na poziomie 400% więcej czegokolwiek są paraliżujące bo wydają się zbyt odległe. (choć zdarzyło mi się już zrobić 330% założonego celu, ale to rzadkość)

5. Cele muszą być zgodne z metodologią SMART. Szczegóły tutaj: https://pl.wikipedia.org/wiki/S.M.A.R.T._(zarządzanie)

6. Miej minimum 2 cele niezwiązane z pracą, kasą i innymi poważnymi sprawami. Jeśli twoje cele będą pasjonujące jak performance review z przełożonym nie będzie ci się chciało zaglądać do excela.

7. Uwaga na cele binarne. Cele binarne to takie, które da się zrobić lub nie, ale nie da się ich zrobic trochę. Na przykład “wezmę ślub, zrobię prawo jazdy, przebiegnę maraton,”. Tego typu cele bywają konieczne ale nie należy przesadzać z ich ilością, bo w przypadku niezrobienia ich może nie udać nam się np. 4/5 z naszych celów choć bardzo ciężko nad nimi pracowaliśmy.

8. Uwaga na konfliktujące się ze sobą postanowienia. Spróbuję 100 gatunków piwa, którego wcześniej nie próbowałem oraz schudnę 15 kg to świetny przykład sytuacji w której realizacja jednego celu oddala nas od realizacji innego.

9. Mapujcie przeszkody. Gdybyście musieli zrobić post mortem na koniec roku który planujecie i odpowiedzieć na pytanie “dlaczego się nie udało?” to co by to było? Zawaliłem cel w sportowy w 2014 bo miałem kontuzję, która wyłączyła mnie z biegania na dwa miesiące i nie wziąłem pod uwagę tego, że alergia uniemożliwi mi bieganie przez kolejne dwa. W efekcie zostało mi 8 miesięcy na zrobienie ambitnego celu, który planowany był na 12 miesięcy.

10. Pamiętaj o kiju i marchewce. Miej nagrody oraz kary za postanowienia. Do każdego postanowienia dopisz nagrodę, która się z tym wiąże. Np. ja za 40 przeczytanych w 2016 książek kupiłem sobie pióro. Nie kosztowało majątku więc nie kolidowało z celem oszczędnościowym, a teraz pisząc nim przypomina mi się, że jak sobie coś postanowię to to dowiozę. Ciekawym rozwiązaniem marchewkowym są też betting pools. Tzn. umawiamy się z kilkoma osobami, że wpłacamy do koszyka X złotych a potem osoby, które zrealizują cel dzielą się zawartością między sobą.

Do każdego postanowienia dopisz też karę, którą zautomatyzujesz poprzez oddanie jej wykonania komuś bliskiemu, kto jest na tyle bezwzględny, że nie będzie litości. Kary mogą być różne. Np. wpłacenie 500 złotych na partię polityczną lub organizację pozarządową, której nie cierpisz.

Dwa pytania, które są pomocne w planowaniu realizacji naprawdę ambitnych celów:

Jak by to wyglądało gdyby to było łatwe?
Jak by to wyglądało gdybym mógł to zrobić w 6 miesięcy?

Egzekucja

1. 30 minutowe spotkanie ze sobą na koniec miesiąca Wrzućcie je do kalendarza. Na tym spotkaniu jedynie uzupełniacie excel Taki excel wygląda bardzo prosto (jak widać poniżej). Tam gdzie kolor zielony uzupełniamy konkretne cele. Następnie pod każdym celem ostatniego dnia miesiąca uzupełniamy progres. Dzieki temu wiemy, że w danym miesiącu posunęliśmy się do przodu zgodnie z założeniami lub nie.

xxxxxx

2. Przepisujcie codziennie postanowienia. Serio. To wbrew pozorom nie jest tyle roboty, a pomaga skoncentrować się na tym co sobie zaplanowaliśmy w gąszczu codziennych zdarzeń. Poza tym jeśli nie jesteście w stanie się zmusić do tego, żeby napisać 10.000 słów w ciągu roku, żeby pomóc sobie w zbudowaniu nawyku to nie mam dla was dobrych wieści, raczej nie zrealizujecie swoich postanowień. W 2015 wytrwać w tym dość uciążliwym zwyczaju pomogło kupienie pióra którym lubiłem pisać oraz kalendarza z którego lubiłem korzystać.

3. Budujcie przewagę. Spróbujcie wymyślić sposób na zrobienie przynajmniej niektórych celów dużo przed czasem. W ten sposób np. Ostatni kwartał roku będziecie mogli poświęcić na dociśnięcie tylko 2 lub 4 celów zamiast 6. Albo będziecie mogli skupić się w drugim kwartale na mniejszej części postanowień, bo z innymi jesteście już do przodu.

4. Zróbcie ewaluację na koniec 2017 i powtórzcie proces. Teraz, robiąc to czwarty raz widzę wyraźnie jak bardzo wszystko pozmieniało się na lepsze. Jeśli przyjmiecie, że przez 3 lata zrobicie 12 zaplanowanych rzeczy na 100% i 6 na przynajmniej 50% zakładanego planu życie zmieni się diametralnie w kierunku wymarzonego scenariusza pozytywnego. Następny rok zapowiada się niesamowicie. Znowu.

Powodzenia!

Zapisz się na newsletter: https://www.getrevue.co/profile/bartosz-majewski

%d bloggers like this: